chociaż i tak dobrze będzie wrócić do domu, do starego dobrego domu, a z całą pewnością nie mogę tak siedzieć, w samochodzie, w tej zatoczce, myślę i patrzę na plac zabaw, już się nieźle ściemniło, i widzę, że ten młody mężczyzna wstał, stanął i stoi za młodą kobietą w tym swoim długim czarnym płaszczu, chwyta za liny utrzymujące siedzenie z poszarzałego drewna, na którym ona siedzi, i powoli ciągnie ją do tyłu
Nie, mówi ona
Nie chcę się huśtać, mówi
Nie jestem dzieckiem, mówi
a on puszcza liny i ona sunie do przodu
Nie, przestań, mówi ona
i sunie do tyłu
Przestań, przestań, woła
a on dalej łapie ją i odpycha od siebie, za każdym razem coraz mocniej, nadaje jej coraz większy pęd, a ona się huśta tam i z powrotem, a on myśli, że jeśli ona nie chce się huśtać, to przecież wystarczy, żeby dotknęła stopami ziemi i zatrzymała huśtawkę, to całkiem proste, przecież ma buty na nogach, ale ona nie zatrzymuje huśtawki
Nie chcę się huśtać, mówi
Dlaczego rozbujałeś huśtawkę, chociaż ja tego nie chcę, mówi
Nie prosiłam cię o to, mówi
Nie powiedziałam, że chcę się huśtać, mówi
Nie chcę się huśtać, mówi
A ty rozbujałeś huśtawkę, jakby nie miało znaczenia, czy ja tego chcę, czy nie, mówi