a on nie przestaje jej łapać i odpychać od siebie i zastanawia się, dlaczego to robi, dlaczego za każdym razem odpycha ją od siebie coraz mocniej, jakby z coraz większą siłą za każdym razem, a ona równo sunie w przód, oddalając się od niego, i równo wraca do niego, a on znów popycha ją do przodu, tam i z powrotem, z powrotem i tam
Nic złego nie miałem na myśli, mówi
i popycha z całej siły, huśtawka sunie do przodu, a ona krzyczy, spódnica łopocze, ciemne włosy układają się poziomo, tak, to krzyk, ona krzyczy, przenikliwie, że on ma przestać, nie podoba jej się to, on naprawdę musi już przestać, ona się boi, porządnie się boi, bo może spaść z huśtawki, krzyczy, niech on przestanie, dość już tego, ona nie chce więcej
Przestań, krzyczy
Ale tobie się to podoba? mówi on
Nie, przestań, mówi ona
Podoba ci się, mówi on
Nie, nie, mówi ona
Właśnie że tak, mówi on