i myśli, że wczoraj po prostu zasnął na kanapie, bo nie miał siły wstać, rozebrać się i położyć do łóżka, i psa, nawet psa, Bragego, nie miał siły wyprowadzić, na pewno okropnie mu się teraz chce, myśli, no ale nie może się tak trząść, bo cały się trzęsie, nie tylko ręce, myśli Asle, no i myśli, że musi się jakoś zwlec na nogi, przejść do kuchni i wlać w siebie trochę alkoholu, żeby to drżenie ustąpiło, bo wczoraj wieczorem się nie rozebrał i nie położył do łóżka, tylko odsypiał odurzenie na kanapie, myśli, i ciągle na niej leży, patrzy przed siebie, a ciało nie przestaje mu drżeć, myśli, i wszystko jest, no właśnie, czym? pustką? nicością? dalekością?