Dziki łubin
Charlotte Link — Powieść obyczajowa

Jadzia, stara, drobna i przebiegła kobieta, nie poważała nikogo. Jej słowo znaczyło w Lulinnie więcej niż słowo Modesty, która bądź co bądź była przecież oficjalną panią domu.

– Zaraz idziemy, Jadzia. Muszę tylko szybko umyć ręce. – Belle pobiegła po schodach na górę.

Jej dawny, wytapetowany w kwiatki pokój znajdował się w małym wykuszu, przed którym rosła stara jabłoń. Jej gałęzie sięgały niemal do okna pokoju, w którym na drewnianej podłodze promienie słońca malowały jasne plamy. Intensywnie pachniały sosny i świeża trawa. Belle odetchnęła głęboko. Zdjęła kapelusz i popatrzyła uważnie w lustro, myjąc ręce. Max powiedział, że ma najpiękniejsze oczy na świecie i że jeszcze nigdy takich nie widział. „One są zupełnie szare, Belle, jak morze w czasie deszczu, ale jednocześnie chłodne, nieruchome i zamyślone. Nie ma w nich ani śladu ciepła i to właśnie jednocześnie mnie fascynuje i przeraża”.