Edling milczał, a ona mogła bez trudu przejrzeć jego myśli. Uważał, że nadal jest w szoku i stawia hipotezy niepoparte żadnymi faktami.
– Nie ma dowodów na to, że dziewczyna zniknęła nie ze swojej woli – zauważył. – Dwie karty tarota i grupka w internecie o niczym nie świadczą.
– Bo patrzysz na to jak prokurator.
– Zazwyczaj taki tok myślenia się sprawdza.
Gocha zerknęła na miejsce przed wejściem do kawiarni. Na chodniku wciąż widoczna była plama benzyny, którą chłopak oblał się tuż przed tym, jak wszedł do środka.
Śledził ją? A może w jakiś sposób dowiedział się, że umówiła się tutaj z Gerardem?
Rosa potrząsnęła lekko głową. Znajdzie odpowiedzi na te i inne pytania, potrzeba tylko trochę czasu. Owszem, z punktu widzenia typowego śledczego nie było żadnych podstaw, by sądzić, że jest tu na rzeczy coś więcej niż ucieczka z domu i samopodpalenie.
W oczach dziennikarki jednak widać było wszystko jak na dłoni.
– Gocha? – odezwał się Edling.
Zamrugała i spojrzała na niego, dopiero teraz orientując się, że milczała dosyć długo.
– Wszystko w porządku? – powtórzył Gerard.