Gocha nie miała pojęcia, o czym mowa, ale w tej chwili liczyło się przede wszystkim to, że trunek ma procenty.
– A konkretnie to roter riesling z Winnicy Silesian – kontynuował Gerard. – Skórki macerują z moszczem przez ponad trzy tygodnie, dzięki czemu uzyskuje on to, czego normalnie w białych winach brak. Taniny, polifenole i barwniki. I stąd ten kolor.
Edling zakręcił winem w kieliszku i podniósł go, by powąchać, Rosa zaś od razu pociągnęła całkiem duży łyk. Rzeczywiście przypominało coś między winem białym a czerwonym.
– Łatwo wykrywalne nuty róży i liczi – podjął. – Oprócz tego dość charakterystyczny grejpfrut.
– Ile ma procent? – rzuciła Gocha.
– Dwanaście.
– Chyba będę potrzebowała czegoś mocniejszego.
Edling upił niewielki łyk, przez moment go nie przełykał, a potem uniósł wzrok, jakby na coś czekał.
– W ustach z pewnością suszone owoce – powiedział. – Dobra struktura, delikatna tanina. Bardzo przyjemny finisz.
Dopiero po chwili opuścił wzrok i popatrzył na Gochę. Lubiła to, w jaki sposób na moment znikał ze świata, kiedy brał pierwszy łyk wina. Było w tym coś niemal dziecięcego.
– Wybacz – rzucił. – Nie chciałem cię zanudzać.