A mimo to siedział teraz naprzeciwko niej i starał się nie odczytywać mowy jej ciała. Ostatecznie okazało się to silniejsze od niego.
Co rusz machinalnie poprawiała włosy, co świadczyło o tym, że chce wyglądać dobrze w jego oczach. Miała otwartą postawę – barki do tyłu, ręce luźno leżące na stole, a do tego niezaciśnięta szczęka i lekko otwarte usta, świadczące także o tym, że Gerard ma jej pełną uwagę. Kilkakrotnie przypadkowo go dotknęła i co chwilę patrzyła na jego ręce, co zdawało się świadczyć o potrzebie kontaktu.
Widząc to wszystko, Edling powinien jak najszybciej wyjść i nie pozwolić, by sytuacja się pogorszyła. Gocha jednak poprosiła go o pomoc, a on nie potrafił odmówić.
Przez moment patrzyła nieruchomo na jakiś punkt na placu Wolności, po czym wbiła wzrok w usta Gerarda. Kolejny sygnał świadczący o chęci bliskości.
Edling cicho odchrząknął.
– Chcesz jak najszybciej stąd wyjść, co? – rzuciła Rosa.
– Niezupełnie.
Gocha znów spojrzała mu w oczy, a potem od razu odwróciła wzrok.
– Nie mogłeś po prostu z kultury powiedzieć, że „nie”?
– Konfabulowanie nie ma wiele wspólnego z kulturą – odparł chłodno, a potem napił się kawy.