Używanie takiego tonu wobec Rosy było ostatnim, czego pragnął. Miał jednak świadomość, że im więcej dystansu między nimi stworzy, tym lepiej dla niej.
– Poza tym naprawdę nie wiem, do czego jestem ci potrzebny – dodał. – W redakcji „Głosu” na pewno masz cały zespół ludzi, którzy pomogą ci skuteczniej niż ja.
– Chyba dawno cię tam nie było – odparła Gocha i nachyliła się ku niemu. – Pandemia dowaliła nam nie mniej niż innym w branży. Były grupowe zwolnienia, a w tej chwili balansujemy na granicy przetrwania. Chodzą słuchy, że przynajmniej kilka lokalnych oddziałów „Głosu Obywatelskiego” ma zostać zamkniętych, a my z pewnością jesteśmy pierwsi do odstrzału.
Edling przesunął dłonią po jasnej kamizelce i zmrużył oczy.
– Zatem polujesz na jakiś dobry temat? – spytał.
– Już go znalazłam. Ale potrzebuję twojej pomocy.
Ponownie poszukała kontaktu wzrokowego, a gdy tylko go nawiązała, od razu zerknęła w inne miejsce. Kolejny sygnał wskazujący na zainteresowanie rozmówcą, które wychodzi poza sferę zwykłej sympatii.
– Mogę na nią liczyć? – dodała.
– Oczywiście. O ile będę mógł jej udzielić.
– Będziesz, bo sprawa w pewnym sensie cię dotyczy.
– To znaczy?