– Mam mówić dalej? – spytał.
– Tak.
Nie wiedziała, jak długo wsłuchiwała się w jego głos. Słowa nikły gdzieś między nimi, nie miały żadnego znaczenia. Do niej docierało jedynie uczucie, które tak doskonale pamiętała.
Edling skończył dopiero, kiedy rozległ się dzwonek jego telefonu. Gocha bez zdziwienia odnotowała, że nie pozbył się swojego starego modelu Blackberry.
Rozmawiał z kimś przez dobre dziesięć minut, podczas gdy ona skupiła się na opróżnianiu butelki wina. Wiedziała, że nie powinna tego robić. Nie tu i nie teraz, a w szczególności nie w takim stanie.
Kiedy wrócił, zdążyła wypić dwa kieliszki.
– Domański? – spytała.
– Tak.
– I co ustalił?
– Że chłopak nazywa się Robert Pośpiech, ma szesnaście lat i chodzi do Trójki.
– Żartujesz?
– Nie.
Najlepsze opolskie liceum było ostatnim miejscem, w którym Gocha spodziewałaby się spotkać nastolatków dokonujących samopodpalenia.
– Ta dziewczyna, która zniknęła, też była tam uczennicą?
– Nie, chodziła do Jedynki – odparła Rosa. – Co jeszcze wiadomo?
Gerard przysiadł na fotelu po drugiej stronie stołu i dolał im wina.
– Wygląda na to, że oblał się nie benzyną, ale olejem napędowym – powiedział. – Co jest dość zastanawiające.
– Dlaczego?