– Jeśli chcesz się podpalić, używasz raczej standardowego paliwa. Poza tym ropa jest trudniejsza do ugaszenia.
– Więc może właśnie dlatego ją wybrał?
– Może – przyznał Edling.
Małgorzacie trudno było sobie wyobrazić, jak chłopak miałby dokonać świadomego wyboru po to, by uratowanie go okazało się trudniejsze.
– Policjanci nie znaleźli u niego w domu żadnego listu pożegnalnego – odezwał się Gerard, jakby potrafił czytać jej w myślach. – Jest za to paczka, którą dostał dziś rano.
– Z czym?
– Pusta. Ale podobno woń oleju jest dość dobrze wyczuwalna.
Gocha napiła się, ale nie odstawiła kieliszka z powrotem na stół.
– Czyli ktoś wysłał mu tę butelkę – powiedziała. – Ale dlaczego? Równie dobrze chłopak mógłby napełnić kanister na stacji i zaraz potem przelać do plastiku.
– Może nie chciał zostawiać śladów.
– To bez sensu.
Edling zgodził się krótkim skinieniem głowy, wciąż kręcąc winem w kieliszku. Robił to zupełnie bezwiednie, jakby był to naturalny, nieuświadomiony odruch.
W końcu odstawił szkło, a potem sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Kiedy wyjął z niej dwie karty tarota, Gocha spojrzała na niego jak na szaleńca.
– Zabrałeś to z miejsca zdarzenia?