Pozwoliła sobie na lekki uśmiech i szybko złożyła go na karb wina. Edling przez krótką chwilę sprawiał wrażenie, jakby miał odpowiedzieć czymś podobnym. Ostatecznie jednak uniósł kieliszek i lekko pociągnął nosem.
– Ten chłopak chciał mi coś przekazać, Gero – dodała Rosa. – I od tego momentu przestało chodzić tylko o tę dziewczynę z liceum.
– Zdaję sobie z tego sprawę.
– Więc wiesz też, że kolejnego ostrzeżenia nie dostanę.
Upił niewielki łyk, znów przez moment patrzył na jakiś punkt w oddali, a potem odstawił kieliszek na stół.
– Nie odpuszczę – dodała Rosa. – I ci ludzie też nie.
– Tylko nadal nie sprecyzowaliśmy, kim mieliby twoim zdaniem być. Jakąś sektą? Grupą szalonych nastolatków?
– Wiem, jak to brzmi – przyznała Gocha. – Ale wierz mi, że te posty z kartami tarota nie były przypadkowe. To zorganizowana akcja i coś większego jest na rzeczy.
Edling pochylił się lekko, oparł łokcie na kolanach i zmrużył oczy. Rosa upomniała się w duchu, że rozmówca kontroluje każdy swój gest. I żadnego nie wykonuje przypadkowo.
Tym zdawał się komunikować, że jest gotów wysłuchać, co ma do powiedzenia.
– Myślisz, że mi odbiło – odezwała się Gocha.