– Są przekonani, że nic jej nie grozi. I właściwie chyba niespecjalnie by się przejęli, gdyby było inaczej.
Gerard przesunął palcami po krótkim zaroście i wrócił na fotel.
– Wobec tego zostaje nam wizyta u rodziców Roberta Pośpiecha.
– Nam?
– Najwyraźniej rzeczywiście potrzebujesz pomocy.
W każdym innym wypadku Gocha zaoponowałaby, może nawet poczułaby się taką sugestią urażona. W tym jednak było wprost przeciwnie.
– I co im powiemy? – rzuciła.
– Będziemy improwizować.
Posłała mu pełne powątpiewania spojrzenie, bo nie uchodził za osobę, która potrafiła działać bez wcześniej przygotowanego planu.
– Uda ci się znaleźć ich adres? – odezwał się.
– Próbujesz mi ubliżyć takim pytaniem, Gero?
Szybko dopiła wino, a potem sięgnęła po komórkę. Odezwała się do kilku osób na Messengerze, a potem zadzwoniła w parę miejsc. Czuła się znacznie lepiej, niż kiedy wchodziła do tego mieszkania. Może za sprawą alkoholu, a może dlatego, że w końcu mogła się czymś zająć.
Przemknęło jej przez głowę, że właśnie z tego powodu Gerard tak ochoczo zgodził się jej pomóc. Chciał sprawić, by przestała myśleć o tym, co się wydarzyło.