– Takie hasło reklamowe, oznaczające samochód przyszłości. Całkiem trafne, bo o ile wiem, to był jeden z pierwszych samochodów tego typu, który miał silnik i skrzynię biegów obok siebie.
Rosa odchyliła głowę, poniewczasie orientując się, że auto nie jest wyposażone w zagłówki.
– To hasło pochodzi z jakich lat, Gero?
– Siedemdziesiątych.
Posłała mu krótkie spojrzenie, które właściwie nie wymagało komentarza.
– Ale to nie ma znaczenia – dodał Edling. – Zastava jest przykładem najlepszej, uniwersalnej myśli motoryzacyjnej. Wiesz, że produkowano ją aż do dwa tysiące ósmego roku?
– Nie – odparła cicho Gocha. – I w sumie ta wiedza nie była mi do szczęścia potrzebna.
Gerard uśmiechnął się lekko, a potem wyjechał na Kośnego. Skierowali się w stronę remontowanej Plebiscytowej, po czym skręcili w lewo i ruszyli ku Zaodrzu.
Do bloku, w którym mieszkali Pośpiechowie, dotarli jakiś czas po policji. Dwa radiowozy stały pod klatką, funkcjonariuszy nigdzie nie było widać.
– Najwyraźniej zainteresowali się samopodpaleniem bardziej, niż zakładaliśmy – odezwała się Rosa. – Nie ma co ładować się do środka.