Gocha obróciła filiżankę z kawą, ale się nie napiła.
– Od jakiegoś czasu śledzę w internecie reperkusje naszej sprawy – podjęła.
– Naszej?
– Chodzi mi o Iluzjonistę, Gero. Nie dopierdalaj się.
Gdyby siedział tu z nim ktokolwiek inny, Edling z pewnością nie pozostawiłby ostatniego słowa bez komentarza. W przypadku Rosy jednak jego wyłączną reakcją był lekki uśmiech. Ton głosu i użyta forma przywodziły mu na myśl dziewczynę sprzed lat. Niemal mógł zobaczyć ją w punkowym ubiorze, z bezkompromisowością wypisaną na twarzy i głębokim poczuciem, że jedyne zasady, które liczą się na świecie, to jej własne.
– Jakie konkretnie reperkusje śledzisz? – zapytał.
– Właściwie wszystkie, bo spodziewałam się, że prędzej czy później pojawi się jakiś kretyn, którego cała ta sprawa natchnie do czegoś gorszego.
– Szczęśliwie do tego nie doszło.
– Szczęśliwie dla ogółu – zauważyła Gocha. – Dla mnie niekoniecznie, bo miałabym dobry materiał.
Czekała na reakcję, ale Gerard nie miał zamiaru wdawać się w dyskusje o moralności.
– Tak czy inaczej, śledziłam wszystko, co w sieci miało jakikolwiek związek z Iluzjonistą, tobą, mną i wydarzeniami sprzed lat.
– I?