Urwała i wzruszywszy lekko ramionami, sięgnęła do torebki po telefon. Chwilę zajęło jej przejrzenie postów dotyczących najkrwawszych morderców w historii, w końcu jednak dotarła do tego, który ją interesował. Podała komórkę Edlingowi.
Ledwo na nią zerknął, jego czoło się zmarszczyło, a oczy rozszerzyły.
– Tak myślałem – mruknął.
– Hm?
Obrócił się do Gochy i oddał jej telefon.
– Na tej karcie jest zakodowana wiadomość – oznajmił. – W dodatku szyfrem, który pozostaje niezłamany od ponad pięćdziesięciu lat.
3
ul. Prószkowska, Zaodrze
Edling wysiadł z auta, uznając, że jeśli jeszcze trochę posiedzą w zastavie, w końcu zainteresują się nimi policjanci. Samochód istotnie był cudem techniki, ale w dzisiejszych czasach jego główną wadą było to, że rzucał się w oczy.
Wraz z Gochą usiedli na ławce tuż obok przy placu zabaw, a potem Gerard podał jej kartę.
– Przyjrzyj się – powiedział.
– Czemu konkretnie?
Dotknął miejsca na dole karty, tuż nad napisem „SPRAWIEDLIWOŚĆ”. Twórca tej talii zamieścił tam podłużną belkę, w którą wpisane były przerywane ciągi małych, trudnych do odczytania znaków.
– To powinno od razu rzucić mi się w oczy – odezwał się Edling.