Empuzjon
Olga Tokarczuk — Literatura piękna

Po­dał dok­to­ro­wi list po­le­ca­ją­cy od pro­fe­so­ra So­ko­łow­skie­go, ale dok­tor tyl­ko rzu­cił nań okiem, wy­raź­nie bar­dziej za­in­te­re­so­wa­ny sie­dzą­cym przed nim cia­łem. Mło­dzie­niec po­czuł się nie­swo­jo, a przy­czy­ną był wzrok, ja­kim tam­ten na nie­go spo­glą­dał. Tak jak­by nie wi­dział Mie­czy­sła­wa Woj­ni­cza, pa­cjen­ta z da­le­kie­go Lwo­wa, ale wła­śnie samo cia­ło, coś przed­mio­to­we­go i me­cha­nicz­ne­go. Naj­pierw bez za­że­no­wa­nia od­cią­gnął dol­ną po­wie­kę Woj­ni­cza, przy­glą­da­jąc się z uwa­gą ko­lo­ro­wi błon ślu­zo­wych i gał­ce ocznej. Na­stęp­nie prze­su­nął wzro­kiem od bro­dy po skro­nie, wresz­cie ka­zał mu się ro­ze­brać do po­ło­wy, kry­tycz­nie po­pa­trzył na klat­kę pier­sio­wą, a pal­cem za­czął na­ci­skać sut­ki pa­cjen­ta.

– Nie­znacz­nie po­więk­szo­ne, po­dob­nie jak wę­zły chłon­ne – po­wie­dział. – Za­wsze tak pan ma?

– Od kil­ku lat – od­parł onie­śmie­lo­ny Woj­nicz.