Empuzjon
Olga Tokarczuk — Literatura piękna

Szli te­raz we dwóch w dół stru­mie­nia w stro­nę cen­trum wsi, Raj­mund opo­wia­dał coś z za­pa­łem, ale mó­wił tak dziw­nym dia­lek­tem, że Woj­nicz nie­wie­le ro­zu­miał. Przy­glą­dał się z za­in­te­re­so­wa­niem pięk­nym do­mom sto­ją­cym wzdłuż dro­gi i ro­bot­ni­kom, któ­rzy na­pra­wia­li trak­cję elek­trycz­ną. Raj­mund za­py­tał, czy Mie­czy­sław wie, co to jest – elek­trycz­ność.

Po­tem ukło­ni­li się dwóm star­szym ko­bie­tom w sze­ro­kich spód­ni­cach, sie­dzą­cym na ław­ce przed jed­nym z do­mów.

– Frau We­ber i Frau Brecht – po­wie­dział Raj­mund z iro­nicz­nym uśmie­chem i to aku­rat Woj­nicz zro­zu­miał.

Po chwi­li chło­pak wska­zał z dumą sa­na­to­rium dok­to­ra Breh­me­ra, ten sam bu­dy­nek, któ­ry Woj­nicz wi­dział wczo­raj wie­czo­rem, te­raz jed­nak wy­da­wał mu się on jesz­cze po­tęż­niej­szy, zwłasz­cza że mgła pra­wie znik­nę­ła i gdzieś wy­so­ko poza do­li­ną świe­ci­ło hoj­nie wrze­śnio­we słoń­ce.