– Nie wiem, dziecko – odparł pracownik muzeum. – Mówią, że ktoś ją widział w porcie około siedemnastej. Nikt jednak nie wie, co tutaj robiła. – Mężczyzna przyjrzał się córce Olsena, a potem pochylił się ku niej. – Ale ty ją znałaś, prawda?
Hallbjørnowi nie umknął czas przeszły, jednak Ann-Mari zdawała się tego nie zauważać.
– Chodzimy do jednej klasy – oznajmiła.
– Znała tutaj kogoś?
– W porcie? Nie, nikt z naszych znajomych tu nie mieszka.
– Więc po co tu przyszła?
– Nie wiem.
Olsen czuł rosnący niepokój. Z każdą upływającą minutą docierało do niego, że powinien jak najprędzej poinformować kogoś o tym, że widział dziewczynę. Policjanci z Tórshavn stali kilka metrów dalej, wystarczyło do nich podejść.
Tylko co miałby im powiedzieć? Że widział dziewczynę wieczorem, przed szóstą, ale nie potrafi ustalić, co robił później? Odjechał, to pewne. Kupił gdzieś butelkę, a potem wrócił do domu, ale co było dalej? Funkcjonariusze z pewnością nie spojrzą na to przychylnie. Natychmiast dojdą do wniosku, że Olsen mógł wrócić do portu.