Enklawa
Remigiusz Mróz, Ove Løgmansbø — Kryminalne i sensacyjne

Policjanci znów wymienili spojrzenia, niepewni, jak się zachować.

– Spokojnie, Ann-Mari – wtrącił Hallbjørn, kładąc rękę na plecach córki. Dziewczyna natychmiast ją odtrąciła, zupełnie tak, jak zwykła to robić Karla, kiedy była na niego zła.

– To zwykła procedura – odezwał się młodszy.

– Której musimy dopełnić – dodał bardziej stanowczo starszy. – Więc uspokój się, drogie dziecko, i powiedz, o której twój tata wrócił do domu.

– Niech pan tak do mnie nie mówi – obruszyła się Ann-Mari.

Mówiła opryskliwym tonem, ale przynajmniej tytułowała policjanta per „pan”. Zawsze to jakiś postęp, skwitował w duchu Olsen.

– Zapytam ostatni raz, a potem będziemy musieli wziąć twojego ojca na posterunek, rozumiesz? – powiedział funkcjonariusz, wsuwając kciuki za pasek spodni. – O której wrócił do domu?

Ann-Mari popatrzyła na Hallbjørna, jakby oczekiwała, że ojciec podsunie jej jakąś odpowiedź. Hallbjørn uznał, że nie mogło to wyglądać dobrze.

– Nie wiem – powiedziała w końcu dziewczyna. – Już spałam.

– W porządku – stwierdził starszy policjant. – Więc o której poszłaś spać?

– Nie pamiętam, ale dość wcześnie. Byłam zmęczona.

– Czym?