Owszem, można by pomyśleć, gdyby zdarzyło się to gdziekolwiek indziej, pomyślał Olsen. Mieszkańcom Vestmanny pojęcie przestępstwa było właściwie obce, nie znali go z autopsji. Zresztą podobnie było na całym archipelagu. Od 1988 roku na Wyspach Owczych doszło do jednego morderstwa, w dodatku popełnił je przyjezdny Chorwat na wyspie Suðuroy.
– Po prostu się zamyśliłem – odezwał się Hallbjørn.
Nie przyszło mu do głowy, by zapytać dziewczynę, co tutaj robi. Portowe zaułki w zimowe wieczory sprawiały mroczne wrażenie, ale nie mogło jej tu spotkać nic złego.
– Rozumiem – rzuciła. – W takim razie proszę pozdrowić Ann-Mari.
– Pewnie – odparł Olsen i uniósł lekko kąciki ust.
Dziewczyna pożegnała go i ruszyła w kierunku Havnargøta. Odprowadził ją wzrokiem, gdy znikała między rozgarniętymi przez odśnieżarki pryzmami śniegu. Potem zamknął okno, zapuścił silnik i skierował się w stronę domu.
Mieszkał przy Fjalsvegur, na obrzeżach miasteczka. Ze stoku, na którym razem z teściem postawił budynek, rozciągał się widok na całą Vestmannę. Kiedyś stanowiło to powód do dumy, teraz było jedynie elementem monotonnej egzystencji.