Minął kemping przy porcie i skręcił w Heygagøta. Dopiero wtedy przemknęło mu przez myśl, że koleżanka córki nie miała czego szukać w porcie. Przynajmniej nie o tej porze. Hallbjørn doskonale wiedział, kto mieszka w tej okolicy, i nie było tam żadnych dzieciaków. Dziewczyna nie odwiedzała koleżanki, nie mogła też mieć tam chłopaka. W jakim celu się więc tam kręciła?
Myśl szybko zawieruszyła się gdzieś pośród innych. Hallbjørn Olsen nie zastanawiał się nad tym, ponieważ nie mógł wiedzieć, że widział dziewczynę jako ostatni.
– Hal? – rozległ się głos Ann-Mari.
Hallbjørn otworzył oczy, ale przez moment nie wiedział, co się dzieje.
– Wszystko w porządku? – spytała córka.
Podniósł się, odrzucając kołdrę na bok. Dopiero teraz zrozumiał, że jest w swoim łóżku, a na dworze zrobiło się jasno. O której się położył? Jak trafił do łóżka? I ile wypił przed snem? Były to tylko trzy pytania z kilkunastu, które zakołatały się w jego głowie.
– Która godzina? – odezwał się zachrypniętym głosem.
– Dwunasta.