Olsen przełknął ślinę. Rzeczywiście, powinien zapełnić czymś żołądek. W przeciwnym razie za godzinę lub dwie zrobi mu się niedobrze i pojawią się kolejne problemy. Rozejrzał się po kuchni, a potem sięgnął po suszone wielorybie mięso. Zjadł kilka plastrów i zamknął pojemnik.
Chwilę później jechał już z Ann-Mari w kierunku portu, mając nadzieję, że w taki dzień żaden stróż prawa nie pomyśli o tym, by przeprowadzać badanie alkomatem.
– Włączę radio – powiedziała dziewczyna.
Hallbjørn skinął głową. Rzadko słuchał radia, bo rozgłośnia na 89,9 FM nigdy nie emitowała niczego ciekawego, a innego wyboru nie było (o lokalnej Staðið FM 101 nawet nie chciał myśleć). W takiej sytuacji jedyny ratunek stanowiły płyty z muzyką. Hallbjørn chętnie słuchał Högniego Reistrupa, choć bynajmniej nie dlatego, że lubił elektroniczne brzmienia zbliżone do Depeche Mode – Högni był ulubionym muzykiem jego żony i Olsen miał do niego sentyment.
Ann-Mari przełączyła radio na odbiór stacji, a potem ustawiła Kringvarp Føroya.