Fakty muszą zatańczyć
Mariusz Szczygieł — Literatura

– No właśnie! – ucina. – Proszę pana, mój syn zdawał dwa razy na studia i nie dostał się z braku miejsca. Pan się dostał, z tego miejsca nie korzysta i po co pana czegokolwiek uczyć?

Następnego dnia panie od rana mnie lubią. Opowiadam, że sam wszystko gotuję. A jak? Smażę kotlety z marchewki i białego sera, i mają smak truskawkowy. Wszystkie panie wypróbują ten przepis. Tylko pani Mela kręci głową. Mąż by ją wyrzucił, gdyby coś takiego mu podała. Na obiad musi być mięso, bo wtedy nie ssie człowieka w żołądku.

– Wegetarianie... – rzucam nieśmiało.

– Wie pan, wegetarianie są takim... produktem propagandy. – Uśmiecha się. – Ponieważ nie ma mięsa, to wmawiają ludziom, że jest rakotwórcze, a już najgorsze smażone. Myślą, że nas od mięsa odzwyczają.

– Ale frytki też uznano za rakotwórcze – mówię.

– No sama nie wiem... bo jaki cel mieliby w ziemniakach?

No i z tego dwudziestojednoletniego reportera, który „miał ucho”, już jestem w miarę zadowolony. Reportaż ukazał się oczywiście w „Na Przełaj”.