Fakty muszą zatańczyć
Mariusz Szczygieł — Literatura

Jak pisać – nie wiedziałem. Śledziłem, jak to robi Krzysztof Kąkolewski – w wieku może trzynastu lat odkryłem jego Baśnie udokumentowane i było to odkrycie, dziś już to wiem, inicjacyjne.

Moje trudne tematy harcerski tygodnik przyjmował chętnie, a latem 1983 roku zostałem zaproszony na obóz dziennikarski zorganizowany przez „Na Przełaj” w Bieszczadach. Za dwa miesiące miałem skończyć szesnaście lat i wreszcie wyjechałem na wakacje bez rodziców (maminsynek, jedynak; jak na boisku leciała do mnie piłka, to był horror). W Opolu Małgorzata Ostrowska śpiewała Szklaną pogodę, a na południu kraju trwała operacja Bieszczady 40: harcerze mieli tam sprzątać, budować, śpiewać i poznawać dzikie góry. A ja zostałem najmłodszym dziennikarzem wydawanego dla nich pisma „Stanica”. Przez pierwsze dwa tygodnie nic mi nie szło. Co napisałem, było bez życia i nudne. Wtedy moja opiekunka, młoda dziennikarka Aldona Krajewska (dziś znana jako Wiśniewska; niech szczęście jej nigdy nie opuszcza!), postanowiła zrobić ze mnie mężczyznę.