Fakty muszą zatańczyć
Mariusz Szczygieł — Literatura

Tak powstał mój PIERWSZY PRAWDZIWY REPORTAŻ.

Aldonie Krajewskiej, „Na Przełaj” i Bieszczadom będę wdzięczny do końca życia za to, że od lata 1983 roku do dzisiaj nie opuszcza mnie jedna myśl: ZAWSZE sobie w życiu poradzę. Zostawiony na środku Marszałkowskiej – nago, bez dachu nad głową i grosza przy duszy – po tygodniu będę już mógł pożyczać innym na procent. Od szesnastego roku życia mam poczucie: mogę!

(Aż strach pomyśleć, że dziś za taki numer zrobiony dziecku Aldonę Krajewską rodzice mogliby wsadzić do więzienia).

W 1985 roku zdałem maturę, wiedząc już, że jestem studentem dziennikarstwa. Otóż wygrałem konkurs Ministerstwa Oświaty i tygodnika „Razem” dla uczniów ostatnich klas szkół średnich. Nazywał się Indeks za debiut, a nagrodą było miejsce na wydziale dziennikarstwa. Eliminacje w Warszawie trwały pięć dni. Pojechało nas tam dwóch, ja i Krzysztof Samborski. Uważaliśmy, że tylko jeden z nas wygra, bo to niemożliwe, żebyśmy z „takiej Złotoryi” wygrali obaj.