– Ale ja nie chcę – wymamrotał chłopiec.
– Jestem pewna, że mama zadba o twoje bezpieczeństwo. A ja od czasu do czasu będę do was zaglądać, pasuje?
Na twarzy malca pojawił się grymas świadczący o tym, że zaraz się rozpłacze. Zdziwiła się, bo chłopak płakał rzadko, prawie wcale. Zwykle nie marudził, posłusznie wykonywał polecenia i często się modlił. Nie był problemowym dzieckiem jak wiele innych w placówce. Pomyślała, że trauma, jakiej doświadczył w tym domu, wyryła w głowie chłopca trwałe piętno. Co z tego, skoro sędzina sądu rodzinnego miała odmienne zdanie. A może po prostu go nie miała? Czy w ogóle próbowała zrozumieć, co tu się wydarzyło?
– Ja nie chcę, nie chcę, nie chcę – powtarzał malec, tuląc się do płaszcza kobiety.
– Mama na pewno bardzo się za tobą stęskniła. Poza tym nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale w domu czeka na ciebie ktoś jeszcze.
– Nie, nie, nie…
– Nie, nie ojciec, spokojnie. Ojca już nie ma. – Zreflektowała się. – Jest ktoś inny. Nie mówiłam tego wcześniej, bo chciałam zrobić ci niespodziankę.
– Niespodziankę? – Ton chłopca zdradzał ciekawość.