Fetysz
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Kobieta wyjęła z kie­szeni starą grze­chotkę z wize­run­kiem misia. Potrzą­snęła nią i wsu­nęła ją w drobną dłoń.

– Masz. Dasz ją sio­strzyczce. Na pewno się ucie­szy.

Chło­piec spoj­rzał na zabawkę i upu­ścił ją na zie­mię. Spa­dła w śnieg.

– Nie chcę – powtó­rzył.

Kobieta pod­nio­sła grze­chotkę, wes­tchnęła. Wytarła ją o poły płasz­cza. Z wyro­kami sądu nie szło dys­ku­to­wać. Chło­piec musiał wró­cić do domu rodzin­nego. Tak sta­no­wiło prawo.

– Musimy iść – rzu­ciła szorstko i zro­biła krok do przodu. Szarp­nęła za wiotką rączkę. – Zoba­czysz, będzie dobrze. Wszystko się ułoży – dodała.

Chło­piec się roz­pła­kał, ale ruszył za opie­kunką. Dro­bił małymi krocz­kami, a pod pode­szwami skrzy­piał śnieg, dom się zbli­żał, rósł, potęż­niał, pochła­niał jego świat. Nędzny płot, na nim czarne pta­szy­ska, coś zasze­le­ściło w chasz­czach, w mroku roz­bły­sły śle­pia, może kota, a może jakie­goś potwora. Opla­ta­jące cha­łupę pną­cza wycią­gały szpo­nia­ste palu­chy, strach na wró­ble spo­glą­dał na nich z góry, szcze­rząc doma­lo­wane kły, psy wyły smęt­nie, żało­śnie. Zgrzyt­nęły zawiasy, ostrze­gaw­czo, bo tam zło prze­cież, tyle zła, tylko ból i cier­pie­nie.