Fetysz
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

– Nie chcę – wymam­ro­tał malec, ale kobieta go nie usły­szała albo sły­szeć nie chciała. Pode­szła pod drzwi. Zapu­kała. Posłała mu blady uśmiech.

– Zoba­czysz. Wszystko się ułoży – powtó­rzyła, wtedy chło­piec posi­kał się w majtki.

Zabrzmiała koły­sanka, skrzyp­nęły deski, znów koły­sanka. Kroki, gwizd czaj­nika, płacz nie­mow­lę­cia. Klamka. Zgrzyt zawia­sów. Cie­pło izby.

– Dobry wie­czór.

– Dobry wie­czór.

Chło­piec uniósł głowę. Spoj­rzał w twarz matki. Trzy­mała przy piersi opa­tu­loną w koce istotkę i sze­roko się do niego uśmie­chała. Uśmiech miała brzydki, bez­zębny. Ale to nie była jej wina, bo sama sobie tych zębów nie wyrwała, zostały wybite pię­ściami i trzon­kiem od łopaty albo wideł, nie był pewny. Zdjęła mu czapkę, zmierz­wiła czu­prynę, przy­tu­liła do pokaź­nego brzu­cha, był cie­pły i miękki.

– To Rozalka – przed­sta­wiła sio­strzyczkę, nachy­la­jąc się z przy­ssa­nym do piersi nie­mow­lę­ciem. – Czyż nie jest piękna?

Chło­piec pomy­ślał, że Rozalka nie ma w sobie nic pięk­nego. Jest małą żar­łoczną kre­aturą, która tylko je, pła­cze i bru­dzi pie­lu­chy. Zawsty­dził się, bo sam przed chwilą zmo­czył majtki. Nikt nie mógł się o tym dowie­dzieć.