Gaal ruszył. Mijały go setki ludzi. Każdy podążał własnym szlakiem, przeciskając się przez tłum w miejscach, gdzie przecinały się świetliste ścieżki, aby dotrzeć w pożądane miejsce.
Ścieżka Dornicka urwała się. Człowiek w jaskrawym niebiesko-żółtym uniformie z plasto-tkaniny, jakby wprost spod igły, sięgnął po jego dwie walizki.
– Bezpośrednie połączenie z Luxorem – powiedział.
Usłyszał to mężczyzna, który podążał za Gaalem. Usłyszał również jego odpowiedź „Doskonale” i patrzył, jak młodzieniec wsiada do pojazdu o tępo ściętym przodzie.