Fundacja
Isaac Asimov — Science fiction

Tak­sówka unio­sła się pio­nowo. Gaal wyglą­dał przez wypu­kłe okno. Nie potra­fił opa­no­wać dziw­nego uczu­cia, jakim napeł­niała go ta nie­zwy­kła podróż wewnątrz budynku, i trzy­mał się kur­czowo opar­cia fotela kie­rowcy. Ogromna prze­strzeń pod nim ście­śniła się, a ludzie zamie­nili w bie­ga­jące bez celu mrówki. Po chwili obraz ten skur­czył się jesz­cze bar­dziej i zaczął ucie­kać do tyłu. Przed nimi wyro­sła ściana. Zaczy­nała się wysoko w powie­trzu i cią­gnęła w górę, ginąc z pola widze­nia. Podziu­ra­wiona była jak rze­szoto. Gdy się zbli­żyli, dziury oka­zały się wlo­tami tuneli. Tak­sówka pod­le­ciała ku jed­nemu z nich i wkrótce zna­leźli się wewnątrz. Gaal przez chwilę zasta­na­wiał się, w jaki spo­sób jego kie­rowca odna­lazł wła­ściwy otwór.

Wokół pano­wała ciem­ność. Raz tylko mignęło za oknem kolo­rowe świa­tło sygna­li­za­cyjne, które na moment roz­pro­szyło mrok. Świst mkną­cego pojazdu szczel­nie wypeł­niał tunel. Zwol­nili. Gaal pochy­lił się do przodu, wal­cząc z siłą, która wci­skała go w sie­dze­nie, i wtedy tak­sówka gwał­tow­nie wystrze­liła z tunelu i osia­dła na ziemi.