Fundacja
Isaac Asimov — Science fiction

Uza­leż­nie­nie od dostaw żyw­no­ści, a wła­ści­wie od dostaw wszel­kich nie­zbęd­nych pro­duk­tów z innych świa­tów spra­wiło, że w razie blo­kady Tran­tor musiałby nie­uchron­nie upaść. W ostat­nim tysiąc­le­ciu ist­nie­nia Impe­rium nie­zli­czone rebe­lie coraz wyraź­niej uświa­da­miały kolej­nym wład­com tę smutną prawdę. Skut­kiem tego dzia­łal­ność poli­cji impe­rial­nej została pra­wie cał­ko­wi­cie ogra­ni­czona do ochrony owego czu­łego punktu Tran­tora (…)

Ency­klo­pe­dia Galak­tyczna

Gaal nie był pewien, czy świeci słońce, a nawet – prawdę mówiąc – czy jest dzień, czy noc. Wsty­dził się pytać. Cała pla­neta wyda­wała się pokryta meta­lową sko­rupą. Posi­łek, który wła­śnie zjadł, nosił co prawda nazwę obiadu, ale było prze­cież wiele pla­net, na któ­rych ukła­da­jąc rytm dnia według tra­dy­cyj­nych okre­śleń cza­so­wych, nie przy­wią­zy­wano żad­nej wagi do, nie­wy­god­nego być może, następ­stwa dni i nocy. Czasy obro­tów poszcze­gól­nych pla­net róż­niły się, a Gaal nie znał czasu obrotu Tran­tora.