Fundacja
Isaac Asimov — Science fiction

– Pogoda jest dobra – powie­dział recep­cjo­ni­sta. – Pro­szę się zasta­no­wić. Mamy chyba teraz porę suchą. Oso­bi­ście nie inte­re­suję się tym, co się dzieje na zewnątrz – dodał. – Ostatni raz byłem tam trzy lata temu. Zoba­czy się, wie się, jak jest, i nie ma po co znowu tam wyjeż­dżać. Oto pań­ski bilet. Za budyn­kiem jest spe­cjalna winda. Jest tam tabliczka „Na wieżę”. Wystar­czy wsiąść.

Była to winda nowego typu. Poru­szała się na zasa­dzie odpy­cha­nia gra­wi­ta­cyj­nego. Gaal wszedł, za nim wsu­nęli się inni. Dźwi­gowy prze­krę­cił włącz­nik. Przez chwilę, gdy siła przy­cią­ga­nia spa­dła do zera, Dornick tkwił zawie­szony w powie­trzu, a potem, w miarę jak winda przy­spie­szała, wzno­sząc się, odzy­ski­wał stop­niowo wagę. Winda ponow­nie zaczęła hamo­wać i pod­łoga umknęła Gaalowi spod stóp. Bez­wied­nie krzyk­nął.

– Stopy pod poręcz! – wrza­snął dźwi­gowy. – Nie umiesz czy­tać?