– Pogoda jest dobra – powiedział recepcjonista. – Proszę się zastanowić. Mamy chyba teraz porę suchą. Osobiście nie interesuję się tym, co się dzieje na zewnątrz – dodał. – Ostatni raz byłem tam trzy lata temu. Zobaczy się, wie się, jak jest, i nie ma po co znowu tam wyjeżdżać. Oto pański bilet. Za budynkiem jest specjalna winda. Jest tam tabliczka „Na wieżę”. Wystarczy wsiąść.
Była to winda nowego typu. Poruszała się na zasadzie odpychania grawitacyjnego. Gaal wszedł, za nim wsunęli się inni. Dźwigowy przekręcił włącznik. Przez chwilę, gdy siła przyciągania spadła do zera, Dornick tkwił zawieszony w powietrzu, a potem, w miarę jak winda przyspieszała, wznosząc się, odzyskiwał stopniowo wagę. Winda ponownie zaczęła hamować i podłoga umknęła Gaalowi spod stóp. Bezwiednie krzyknął.
– Stopy pod poręcz! – wrzasnął dźwigowy. – Nie umiesz czytać?