Fundacja
Isaac Asimov — Science fiction

W nadprze­strzeni, tym nie­wy­obra­żal­nym obsza­rze, który nie był prze­strzenią ani cza­sem, mate­rią ani ener­gią, bytem ani nie­by­tem, można było prze­mie­rzyć całą Galak­tykę mię­dzy dwoma ułam­kami czasu.

Gaal cze­kał na pierw­szy skok z lek­kim nie­po­ko­jem cza­ją­cym się gdzieś na dnie żołądka. Wszystko odbyło się jed­nak tak szybko, że led­wie zdą­żył to sobie uświa­do­mić. Był to nie­znaczny wstrząs, jakby ledwo wyczu­walne wewnętrzne szarp­nię­cie. I nic wię­cej.

A potem był już tylko sta­tek, potężny i lśniący – wytwór dwu­na­stu tysięcy lat roz­woju Impe­rium – i on sam, Gaal, ze świeżo uzy­ska­nym dok­to­ra­tem z mate­ma­tyki i zapro­sze­niem od wiel­kiego Hariego Sel­dona w kie­szeni. Leciał na Tran­tora, aby wziąć udział w wiel­kim i zasnu­tym mgłą tajem­nicy Pro­jek­cie Sel­dona.