Gaal ruszył za nim i chwyciwszy go za rękaw białego munduru z emblematem Imperium, słońcem i statkiem kosmicznym, zapytał:
– Nie mógłbym tu zostać? Chciałbym zobaczyć Trantora.
Oficer uśmiechnął się i Gaal poczuł, że się rumieni. Uświadomił sobie, że mówi z prowincjonalnym akcentem.
– Rano będziemy już na Trantorze – rzekł oficer.
– Chodzi o to, że chciałbym go zobaczyć z przestrzeni.
– Ach, tak. Niestety, mój chłopcze. Gdyby to był jacht, moglibyśmy to załatwić. Ale opuszczamy się korkociągiem w stronę słońca. Nie chcesz chyba zostać w jednej chwili oślepiony, poparzony i napromieniowany, co?
Gaal odwrócił się, aby odejść. Oficer krzyknął za nim:
– Poza tym, chłopcze, Trantor wydałby ci się tylko szarą, bezkształtną plamą. Możesz sobie zafundować wycieczkę w przestrzeń, kiedy już znajdziemy się na miejscu. Są tanie.
Gaal obejrzał się.
– Bardzo dziękuję – odrzekł.