Czuł się zawiedziony jak dziecko, ale w końcu uczucia takie są równie naturalne u dorosłych, jak u dzieci, i miał wrażenie, że coś dławi go w gardle. Nigdy dotąd nie widział Trantora w całej okazałości i nie przypuszczał, że przyjdzie mu jeszcze na to poczekać.
2
Statek lądował wśród kakofonii dźwięków. Z zewnątrz dobiegał gwizd atmosfery trącej o metal wrzynającego się w nią kadłuba. Słychać było nieustanny warkot aparatury klimatyzacyjnej neutralizującej żar wywołany tarciem i miarowe dudnienie silników hamujących pęd jednostki. W gwar rozmów ludzi zbierających się przy wyjściu wciskał się zgrzyt wind zwożących bagaże, pocztę i pozostały ładunek do pomieszczeń położonych wzdłuż osi statku, skąd to wszystko miało zostać zabrane do luku towarowego.