Fundacja
Isaac Asimov — Science fiction

Czuł się zawie­dziony jak dziecko, ale w końcu uczu­cia takie są rów­nie natu­ralne u doro­słych, jak u dzieci, i miał wra­że­nie, że coś dławi go w gar­dle. Ni­gdy dotąd nie widział Tran­tora w całej oka­za­ło­ści i nie przy­pusz­czał, że przyj­dzie mu jesz­cze na to pocze­kać.

2

Sta­tek lądo­wał wśród kako­fo­nii dźwię­ków. Z zewnątrz dobie­gał gwizd atmos­fery trą­cej o metal wrzy­na­ją­cego się w nią kadłuba. Sły­chać było nie­ustanny war­kot apa­ra­tury kli­ma­ty­za­cyj­nej neu­tra­li­zu­ją­cej żar wywo­łany tar­ciem i mia­rowe dud­nie­nie sil­ni­ków hamu­ją­cych pęd jed­nostki. W gwar roz­mów ludzi zbie­ra­ją­cych się przy wyj­ściu wci­skał się zgrzyt wind zwo­żą­cych bagaże, pocztę i pozo­stały ładu­nek do pomiesz­czeń poło­żo­nych wzdłuż osi statku, skąd to wszystko miało zostać zabrane do luku towa­ro­wego.