Głos Pana
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Do­wód mój wy­ja­wia, że je­śli licz­ba ele­men­tów ośrod­ka re­gu­la­cyj­ne­go (mó­zgu) prze­kra­cza na naj­wyż­szym po­zio­mie czte­ry mi­liar­dy, zbiór ta­kich au­to­ma­tów wy­ka­zu­je roz­rzut mię­dzy prze­ciw­czło­na­mi ste­ro­wa­nia. W każ­dym ta­kim au­to­ma­cie może brać górę je­den z bie­gu­nów kon­tro­li, albo, mó­wiąc to samo ję­zy­kiem bar­dziej obie­go­wym, sa­dyzm i ma­so­chizm nie są do unik­nię­cia i po­wsta­nie ich w pro­ce­sie an­tro­po­ge­ne­zy było nie­uchron­ne. Ewo­lu­cja „po­szła” na ta­kie roz­wią­za­nie, po­nie­waż ope­ru­je ona ra­chu­bą sta­ty­stycz­ną: li­czy się dla niej prze­trwa­nie ga­tun­ku, a nie wa­dli­we sta­ny, przy­pa­dło­ści, cier­pie­nia – po­szcze­gól­nych in­dy­wi­du­ów. Jest ona jako kon­struk­tor opor­tu­ni­stą, a nie per­fek­cjo­ni­stą.