Głos Pana
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Uda­ło mi się wy­ka­zać, że w każ­dej ludz­kiej po­pu­la­cji, przy pan­mik­syj­nym za­ło­że­niu, naj­wy­żej 10% osob­ni­ków może wy­ka­zy­wać do­bre zrów­no­wa­że­nie ste­ro­wa­nia al­ge­do­nicz­ne­go, na­to­miast resz­ta musi się od ide­al­nej nor­my od­chy­lać. Jak­kol­wiek już wte­dy za­li­cza­łem się do czo­łów­ki ma­te­ma­tycz­nej świa­ta, wpływ tego do­wo­du na śro­do­wi­ska an­tro­po­lo­gów, et­no­lo­gów, bio­lo­gów i fi­lo­zo­fów rów­nał się zeru. Dłu­go nie umia­łem tego po­jąć. Moja pra­ca nie była hi­po­te­zą, lecz for­mal­nym, więc nie­od­par­tym do­wo­dem wy­ja­wia­ją­cym, że za ce­chy czło­wie­ka, nad któ­ry­mi le­gion my­śli­cie­li gło­wy so­bie ła­mał przez wie­ki, od­po­wia­da czy­sty pro­ces fluk­tu­acji sta­ty­stycz­nej, któ­re­go obejść – przy kon­stru­owa­niu au­to­ma­tów bądź or­ga­ni­zmów – nie moż­na.