Głos Pana
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Roz­sze­rzy­łem póź­niej ten do­wód tak, że ob­jął rów­nież zja­wi­ska po­wsta­wa­nia ety­ki w gru­pie spo­łecz­nej, przy czym oprzeć się mo­głem na wspa­nia­łym ma­te­ria­le przy­go­to­wa­nym przez Thor­no­pa. Jed­nak­że i ta pra­ca zo­sta­ła zi­gno­ro­wa­na. Po la­tach, ma­jąc za sobą nie­zli­czo­ne dys­ku­sje ze spe­cja­li­sta­mi, któ­rzy zaj­mu­ją się czło­wie­kiem, do­sze­dłem do wnio­sku, że od­kry­cie moje nie zna­la­zło uzna­nia dla­te­go, po­nie­waż t a k i e g o nikt z nich so­bie nie ży­czył. Styl my­śle­nia, jaki re­pre­zen­to­wa­łem, był w owych śro­do­wi­skach czymś de­gu­stu­ją­cym, po­nie­waż nie da­wał pola re­to­rycz­nej kontr­ar­gu­men­ta­cji.