Słów tych nie wywołała dotknięta miłość własna. Prace, za które wywindowano mnie na piedestał, znajdują się w innych dziedzinach – czystej matematyki. Doświadczenie owo było jednak wielce pouczające. Nie doceniamy zazwyczaj bezwładności stylów myślenia w oddzielnych gałęziach nauki. Jest to zresztą zrozumiałe psychologicznie. Opór, jaki stawiamy ujęciu statystycznemu w fizyce atomowej, daje się przełamać daleko łatwiej aniżeli w antropologii. Klarownie zbudowaną teorię statystyczną jądra atomowego chętnie aprobujemy, jeśli tylko potwierdza ją doświadczenie. Zaznajomiwszy się z taką teorią, nie pytamy potem: „Dobrze, ale jak atomy zachowują się n a p r a w d ę?” – ponieważ rozumiemy bezsensowność takiego pytania. Lecz rewelacjom podobnym na terenie antropologii przeciwstawiamy się do upadłego.