Jeśli kultura nasza nie umie asymilować sprawnie nawet ujęć powstających w głowach ludzkich, gdy wynikają poza jej centralnym nurtem, choć twórcy tych ujęć są przecież dziećmi tego samego czasu, co inni ludzie, jakże moglibyśmy liczyć na to, że będziemy zdolni skutecznie zrozumieć kulturę odmienną całkowicie od naszej, jeśli się ona zwróci do nas poprzez kosmiczny przestwór? Porównanie do armii stworzonek, co skorzystały wielce, natknąwszy się na zmarłego filozofa, wydaje mi się tu ciągle trafne. Dopóki do zetknięcia takiego nie doszło, mógł sąd mój uchodzić za pewną skrajność, za wyraz poglądów dziwacznych. Lecz spotkanie nastąpiło, a klęska, jaką ponieśliśmy w nim, stanowiła istne experimentum crucis, dowód naszej bezradności, i oto wynik tego dowodu został zignorowany!