Tak więc spisanie historii naszych usiłowań d a r e m n y c h może być pożyteczne – choćby dla przyszłego, późnego badacza Pierwszego Kontaktu. Relacje bowiem ogłoszone, owe protokoły oficjalne, koncentrują się na tak zwanych sukcesach, czyli na owym miłym cieple, jakie bucha od płonących rękopisów. O hipotezach, jakie kolejno wypróbowaliśmy, nie mówi się tam prawie nic. Postępowanie takie byłoby – wspominałem o tym – dozwolone, gdyby badane oddzieliło się w końcu od badaczy. Studiujących fizykę nie zasypuje się informacjami o tym, jakie to hipotezy mylne, niedokładne, jakie domniemania fałszywe wysuwali jej twórcy, jak długo błąkał się Pauli, zanim sformułował we właściwy sposób swoją zasadę, ile chybionych koncepcji wypróbował Dirac przed szczęśliwym pomysłem owych swoich „dziurek” elektronowych.