Głos Pana
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Ilość in­for­ma­cji nie­zbęd­nej dla choć­by ogól­ni­ko­we­go zo­rien­to­wa­nia się w pro­ble­ma­ty­ce Pro­jek­tu prze­kra­cza na do­brą spra­wę po­jem­ność mó­zgu po­je­dyn­cze­go czło­wie­ka. Lecz igno­ran­cja, ha­mu­jąc za­pa­ły roz­sąd­nych, w naj­mniej­szej mie­rze nie po­wstrzy­mu­je głup­ców, to­też w oce­nie pa­pie­rów za­dru­ko­wa­nych, któ­re Ma­ster’s Vo­ice po­wo­łał do ist­nie­nia, każ­dy może zna­leźć to, co mu bę­dzie od­po­wia­da­ło, je­śli tyl­ko nie za­le­ży mu zbyt­nio na praw­dzie. Zresz­tą pa­ra­ły się pi­śmien­nic­twem po­świę­co­nym Pro­jek­to­wi naj­czci­god­niej­sze ską­d­inąd oso­by. Nowe Ob­ja­wie­nie sza­now­ne­go Pa­tric­ka Gor­di­ne­ra jest przy­naj­mniej ja­sne lo­gicz­nie, cze­go bym już nie po­wie­dział o Li­ście An­ty­chry­sta ojca Ber­nar­da Pi­gna­na. Gdyż świą­to­bli­wy oj­ciec spro­wa­dził MAVO do de­mo­no­lo­gii (uzy­skaw­szy po temu ni­hil ob­stat swej ko­ściel­nej zwierzch­no­ści), a jego klę­skę koń­co­wą przy­pi­sał wsta­wien­nic­twu Opatrz­no­ści.