Głos Pana
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Po­szło to bo­daj, jak przy­pusz­czam, od Pana Much, uku­tej żar­to­bli­wie w Pro­jek­cie na­zwy, któ­rą oj­ciec Pi­gnan wziął se­rio, po­stę­pu­jąc jak dziec­ko, któ­re są­dzi, że na­zwy gwiazd i pla­net, wy­pi­sa­ne na nich, od­czy­tu­ją astro­no­mo­wie przez swo­je te­le­sko­py.