Głos Pana
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

Cóż jed­nak mó­wić do­pie­ro o bez­li­ku wer­sji sen­sa­cyj­nych, przy­po­mi­na­ją­cych owe po­tra­wy za­mro­żo­ne, tak go­to­we do na­tych­mia­sto­we­go spo­ży­cia, że nie­mal prze­żu­te, któ­re za szyb­ką ce­lo­fa­no­wą wy­glą­da­ją o wie­le le­piej, ani­że­li sma­ku­ją. Przy­czy­ną ich po­zor­nie róż­no­rod­ne­go wy­glą­du jest co­raz to inny, ale za­wsze ba­jecz­nie ko­lo­ro­wy sos. Szpie­gow­sko-po­li­tycz­nym za­pra­wiał swą se­rię re­por­ta­ży „Look” (wkła­da­jąc mi w usta sło­wa, któ­rych ni­g­dy nie wy­po­wie­dzia­łem), w „New Yor­ke­rze” była to sub­stan­cja sub­tel­niej­sza, bo z do­dat­kiem pew­nych wy­cią­gów fi­lo­zo­ficz­nych, a znów w Mavo – the True Sto­ry dok­tor me­dy­cy­ny W. Sha­per dał wy­kład­nię zda­rzeń psy­cho­ana­li­tycz­ną, z któ­rej do­wie­dzia­łem się, że ludź­mi Pro­jek­tu po­wo­do­wa­ło li­bi­do, wy­na­tu­rzo­ne pro­jek­cja­mi naj­now­szej – ko­smicz­nej – mi­to­lo­gii sek­su. Dok­tor Sha­per znaj­du­je się rów­nież w po­sia­da­niu do­kład­nych wia­do­mo­ści o ży­ciu sek­su­al­nym cy­wi­li­za­cji ko­smicz­nych.