– Na picie w garażu być może – przyznała, na dłużej zawieszając wzrok na koszulce z kołem zębatym, wokół którego widniała nazwa zespołu Bachman-Turner Overdrive. Potem zerknęła do środka, z pewnością dostrzegając butelkę whisky obok składanego krzesełka. – I dlaczego nie pijesz w domu?
– Nie wiem.
Czekała, aż rozwinie, zapewne spodziewając się, że powodem jest obecność Ady i Lidki. Zaorski jednak powiedział dokładnie tyle, ile sam wiedział.
– Diablic nie ma – oznajmił. – Śpią u jakiejś koleżanki Ady.
– W takim razie zbieraj się.
– Mówiłem ci, że Kalamus…
– Potrzebujemy cię przy stole sekcyjnym, rozumiesz?
Użyła na tyle kategorycznego tonu, że istotnie coś ważnego musiało być na rzeczy. Zresztą pewnie nie pojawiłaby się tutaj, gdyby nie miała pozwolenia od dyrektora szpitala i komendanta. Burza nie popełniłaby drugi raz podobnego błędu.
Zaorski narzucił skórzaną kurtkę, a potem wsiadł do radiowozu. Kaja natychmiast ruszyła w kierunku szpitala.
– Powiesz mi, o co chodzi? – spytał Seweryn.
– Mamy ofiarę. Dziewczynka, lat siedem, NN.
Zaorski się wzdrygnął. Boże, w wieku Lidki.