Bohaterów tej książki połączyło jedno pragnienie.
Stoi boso na łące. Mówi powoli, bardzo się stara:
Jeszcze Porsy nie zdęła,
Lea my żeczamy,
Co tam obca przemoc wziąła,
Szablą odbierzemy.
Marsz, marsz Dąbrows
Z ziemi fłoskie do Borsy.
Zam twog przewodem
Złoczym się z narodem.
Przesziem Wisłę, przesziem Wartę,
Bodziem Polakami.
Nał nam przykłau Bonaparte,
Jak zwyecji mamy.
Marsz, marsz Dąbrowsi
Z ziemi włoskie do Borsy.
Zam twom przewodem
Złoczym się z narodem.
Ja Czarniecki do Poznania
Po swedzi zabrorze,
Dla ojcyzny ratowania
Wrózim się przez morze.
Marsz, marsz Dąbrowsi
Z ziemi włoskie do Borsy.
Zam twom przewodem
Złoczym się narodem.
Już tam ojcie do swej Basi
Mówi zapłakany −
Słaj jeno, pono nasi
Bihau w tarabany.
Marsz, marsz Dąbrowsi
Z ziemi włoskie do Borsy.
Zam twog przewodem
Złoczym się z narodem.
Albo idzie na warszawskie osiedle, między bloki, z megafonem i czyta na głos Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej.
Kotuźdate Czeczybarzytej Parzgieg z nhia drugiego kwiedna
dysionc ćwiedzieset dziewiecdziet ziedem rohu.
Preambuha.
W drozce o pyt i pszyłosć naszeh Oczyzdy,
odzygawszy f dysionc dziewięcnac osiemdziezde dziewięc rohu, możlywosc suwerenego i nepokratyczneg stanowiena o Jeg losie,