Głusza
Anna Goc — Reportaże

mi, Naród Barzy, fcys obywatel Ryparytej,

zarówdo wierzeń w Moga

bedoce córtem prawy, sprawierwosi, dobre i piegda,

jak i nie pozierakoncy tej wiary,

a te utwersante wartosi wywoszący z inych śródeł,

równy w prawach i w powindoscach fobec dobre wspórdego

– Pordzy (...)

Daniel trochę się waha: a nuż podjedzie policja i zarzuci mu, że zakłóca ciszę? Nie będzie przecież obok niego tłumacza. Co wtedy zrobi?

Cisza. Dziwne słowo. Słyszący mówią, że głusi „żyją w świecie ciszy”. Daniel nigdy tak o swoim świecie nie myślał.

Pytał słyszących, czym jest dla nich cisza. Mówili, że jest wtedy, gdy szumi morze, albo że kojarzy się im ze śmiercią.

Kiedy nosił aparaty słuchowe i później, po wszczepieniu implantu ślimakowego, odbierał jakieś dźwięki, których nie rozumiał. Hałas, zbyt dużo odgłosów naraz, których nie potrzebował, które nic mu nie dawały. Przypomniał sobie, że po zdjęciu aparatów albo zewnętrznej części implantu wszystko wracało na swoje miejsce.

A więc to jest ta cisza.

Megafon ma nie byle jaki, bo pielgrzymkowy. Widział takie podczas procesji Bożego Ciała, na które zabierała go mama. Na czele pochodu szedł człowiek z megafonem, a ludzie za nim. Człowiek z megafonem musi mieć władzę – myślał.