Gorzko, gorzko
Joanna Bator — Literatura

Trudi Tabach trafiła do Langwaltersdorfu w dniu śmierci Winifredy, z tobołkiem na plecach i kilkudniowym oseskiem, okazując się niespodziewanym wybawieniem dla wdowca i Berty, którą wykarmiła własną piersią. Trudno było o dobre i tanie pomoce do wszystkiego, bo młode dziewczyny coraz częściej uciekały do miasta, a Żydówek już się nie brało. Podejrzenia, że jest Żydówką, Trudi zbyła potoczystą wymową, zachwalając swe zalety i chęć pracy za półdarmo, a największym argumentem okazały się jej wielkie piersi pełne pokarmu i ręce tak silne, że dorównywała jej tylko Hermenegilde Mock, trudniąca się rwaniem zębów. Magda, stworzenie mocne jak perz, wrosło w życie Hansa i Berty, dziewczynki były nierozłączne i wiecznie spragnione swojego towarzystwa. I Trudi, i jej nieślubek wykazywały niezwykły dar językowy, naśladując akcent i intonację rozmówcy, zwłaszcza gdy chciały coś zyskać, czyli prawie zawsze. Zanim Berta dorosła, pojawiały się okresowo inne pomoce domowe, zawsze przyjezdne i jakoś niewyraźne, nieprowokujące plotek ani niebudzące sympatii, zapracowane kobiety pozbawione właściwości, jak rzeczy używane zbyt długo i niezgodnie z przeznaczeniem.