W końcu Hans Koch korzystał już tylko z pomocy Trudi, pogodziwszy się z tym, że Magda Tabach wiecznie coś wpycha do buzi i pożera, zanim się człowiek zorientuje, gdzie położył niedojedzoną kromkę czy, co gorsza, kawałek kiełbasy. Nie mógł jednak dopuścić do tego, by u niego zamieszkały, więc podstępem, obiecując, że zabierze na tańce jego siostrę, starą pannę, skłonił właściciela pensjonatu „Storchberg”, by mimo dzieciaka przyjął Trudi Tabach na służbę za wikt i kąt. Alfreda Mittmanna przekonało to, że gdy Magda podrośnie, będzie miał dodatkowe ręce do pracy.