Właśnie dla gruźlików i ich rodzin przeznaczona była największa część wyrobów mięsnych Hansa Kocha, które Berta od dziecka pomagała przyrządzać. Mięso, jego dzielenie, siekanie, przyprawianie to był jej świat. Chciała zatem wiedzieć, czy świnię boli, jak umiera? Czy boli gruźlików? Tak samo jak świnię? Czy inaczej? Czy ona też umrze na białą śmierć i jak wygląda ta biała śmierć, przed którą zarażeni bogacze z Europy uciekają do Görbersdorfu? Bo jeśli miałaby przyjść, to ona chciałaby, by była piękna. Jest? Na to ostatnie pytanie Hans Koch, uważający się za okaz zdrowia, oporny na prątki gruźlicy i poetyckie uniesienia, odpowiadał, wznosząc się na wyżyny wyobraźni, że biała śmierć wygląda jak chuda świnia i ma czerwone oczy. Żadna tam piękna! Słoniny na niej tyle, co kot napłakał. I co dalej? Co dalej?!, Berta aż podskakiwała z ciekawości.